(#41) ul. Mikołajska, szyldy i Park Kulturowy Stare Miasto

<< Poprzednie zdjęcie Następne zdjęcie >>

Zdjęcie archiwalne pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Kliknij tutaj, aby zobaczyć je w bazie NAC. Zdjęcie zostało wykonane w 1932 roku.


Powyższe zestawienie traktuję trochę jak wstęp/zachętę do dyskusji na temat reklam, szyldów i brzydoty w Krakowie. Gdy pierwszy raz zobaczyłem archiwalne zdjęcie w zbiorach NAC od razu wszedłem na mapy google, żeby zobaczyć jak wiele się w tym miejscu zmieniło i czy warto jechać robić zdjęcie. Zobaczyłem to:
Mikołajska Google

Gdy pojechałem zrobić zdjęcie i zastałem puste ściany z zaszpachlowanymi dziurami po szyldach miałem mieszane uczucia. Trochę się zawiodłem, bo porównanie nie jest tak spektakularne, jak być mogło, ale bardziej się ucieszyłem, że te szyldy znikneły ze ścisłego centrum miasta. Przede wszystkim jednak przypomniałem sobie jednak o projekcie, o którym kiedyś czytałem, czyli o Parku Kulturowym Stare Miasto (PKSM).

Co to takiego? Oto cytat ze strony krakow.pl/parkkulturowy:

W listopadzie 2011 roku Rada Miasta Krakowa objęła zabytkowe centrum Krakowa szczególną formą ochrony – w trosce o uporządkowanie i zachowanie tego, unikatowego w skali światowej, zabytkowego zespołu urbanistyczno-architektonicznego – utworzyła Park Kulturowy Stare Miasto. Dzięki temu niebawem będziemy mogli krakowskiemu Staremu Miastu przywrócić historyczny blask na jaki zasługuje. Przecież to właśnie ze względu na krakowskie zabytki i atrakcyjną, bogatą ofertę kulturalną, nasze miasto odwiedzają co roku miliony turystów z całego świata. Dzięki Parkowi Kulturowemu turyści będą mogli opuścić Kraków z przekonaniem, że w wyjątkowy sposób dbamy o swoje dziedzictwo. Do tego zobowiązuje nas obecność na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Nie osiągniemy jednak tych celów bez współpracy z Państwem – właścicielami nieruchomości, przedsiębiorcami i krakowianami, którzy żyją i pracują w ścisłym centrum Krakowa, tworząc jego międzynarodową wizytówkę i markę.

Brzmi pięknie, a więcej konkretów w formie wypunktowanej listy można znaleźć tutaj. W tej chwili nie wiem, czy za zniknięcie widocznych powyżej szyldów odpowiada PKSM, ale mam nadzieję, że dowiem się jutro, ponieważ wybieram się na wystawę poświęconą temu, jak zmieniło się centrum Krakowa od wejścia w życie uchwały. Oto kilka liczb:

Przykładowo (porównując dane z końca roku 2011 i roku 2012) na Rynku Głównym ilość legalnych elementów: szyldów, wysięgników, gablot, tablic i markiz wzrosła z 22% do 53,3%, na ul. Grodzkiej z 24,5% do 53%, na ul. Floriańskiej z 25% do 54%, a na ul. Wiślnej z 7% do 57,6%. W sumie na terenie całego Parku Kulturowego Stare Miasto ponad 50% wszystkich elementów jest legalnych. Pozostałe są trakcie uzgodnień lub są usuwane i podlegają ciągłemu monitoringowi oraz działaniom zespołu zadaniowego ds. realizacji postanowień uchwały o Parku Kulturowym.


Nie chcę zbyt szeroko komentować tego całego projektu, bo znam go bardzo powierzchownie. Mam nadzieję, że przy okazji wystawy dowiem się czegoś więcej, ale samą ideę popieram w 100%. Chętnie rozszerzyłbym zasięg działania uchwały (jakiejś jej złagodzonej wersji) na cały Kraków, a już na pewno chciałbym, żeby władze zajęły się ogromnymi billboardami dopóki mamy ich kilka, a nie kilkadziesiąt. Jestem w stanie tolerować (chociaż nie popieram) banery na nieużywanym hotelu Forum czy szkieletorze, ale zupełnie nie rozumiem zasłaniania zamieszkanych budynków (na przeciwko Jubilata), nowych hoteli (Hilton) czy stawiania ogromnych konstrukcji tylko po to, żeby umieścić na nich reklamy (na przeciwko Forum stoi taki kolosalny billboard). W skrócie, wspieram każdą inicjatywę, która dąży do tego, żeby Kraków nie wyglądał tak jak ten fragment ulicy Kalwaryjskiej:
Zdjęcie pochodzi z profilu Nieznany Kraków. Polecam!

Zdjęcie pochodzi z profilu Nieznany Kraków. Polecam!


A co Wy o tym myślicie?

16 przemyśleń nt. „(#41) ul. Mikołajska, szyldy i Park Kulturowy Stare Miasto

  1. codziennie przechodzę obok tej tandety na kalwaryjskiej , pytam się gdzie jest naczelny plastyk miasta ?? krew mnie zalewa co za tandeta !!!!!!

  2. Na zdjęciu z 1932 roku widać szyld adwokata H. Apte. Jestem przekonana, że chodzi tu o Henryka Apte, ojca Ryszarda Apte – bardzo zdolnego młodego rysownika i pisarza, który zginął podczas II WŚ.
    Polecam książkę „Apte. Niedokończona powieść”, jest to fascynująca rekonstrukcja losów tej rodziny. A jeszcze do niedawna cykl rysunków Aptego „Niepokój” można było oglądać w Żydowskim Muzeum „Galicja”.

    1. no nie wiem czy Pan?pani wie co pisze.
      Otóż opisywany przez Pana Herr Apte to raczej syn Salomona Apte znanego krakowskiego adwokata specjalizującego sie min. w rozwodach Kościelnych. Rodzina Apte o której Pan pisze zginęła w czasie okupacji.

  3. Tez mam skojarzenia z chinatown na Kalwaryjskiej. Fajna ulica a tak zohydzona przez m.in firme Łodzińskich.

  4. A ja mam bardzo mieszane uczucia. Mieszkam w ścisłym centrum. 10 metrów od Rynku Głównego. Rozumiem starania konserwatora czy plastyka miejskiego o zachowanie historycznej tożsamości zabytkowej części miasta i napiętnowanie reklam i wielu detali nie pasujących do „parku kulturowego”… ale nie dajmy się zwariować… i właśnie popatrzmy na stare widoki naszego miasta. Otóż reklamy były zawsze i są nierozerwalną częścią miejsca w którym żyje handel. Były czasy zwłaszcza wiek XIX i początek XX, kiedy Kraków i nie tylko był wręcz upstrzony reklamami i szyldami. Teraz chcąc na niby powrócić do historii wypaczamy ją sztucznie i nienaturalnie. Takie sterylne i czyste, wolne od wszelakich reklam jest przestrzenią nienaturalną i sztucznie kreowaną. Natomiast faktycznie powinny odpowiednie służby miejska panować nad wydawaniem zgód, egzekwowaniem pozwoleń na reklamy, a te z kolei powinny być projektowane zgodnie z wytycznymi tak by miasto nie było zeszpecone. Bo można stworzyć przestrzeń ładną i będącą w symbiozie ducha historii z duchem konsumpcjonizmu. Przykładem takim jest np. ulica Getreidegasse w Salzburgu, gdzie widocznych jest wiele znanych współczesnych marek, ale ich przedstawiciele potrafią zamówić reklamę w stylu z epoki tak by były równorzędnymi z szyldami z XVIII w. Tam nawet reklama „restauracji innej niż wszystkie” współgra z szyldami szynków trwających tu od kilkuset lat. Szyldy małych sklepików nie różnią się sposobem wykonania od szyldów i reklam wielkich sieci handlowych. Czyli można, tylko należy umieć chcieć z umiarem połączonym ze zdrowym rozsądkiem.

  5. Zgadzam się z Wojtkiem i Kubą. Wybranie wspólnego kompromisu, to jednak trudna rzecz. Może gdyby reklamy swoim wzornictwem nawiązywałyby do architektury budynku na którym jest, aby nie było zgryźliwości wzajemnych stylów.
    Z drugiej strony piękno odrestaurowanych kamienic byłoby zasłaniane jak kiedyś przez wystające bądź maskujące je reklamy.
    Najbardziej jednak rozbraja mnie historia pewnego obiektu…Słynny obecnie hotel Cracovia. Sam w to nie mogłem uwierzyć czytając…”hotel Cracovia uznany przez konserwatora jako zabytek Krakowa”. Obecny właściciel nabywając go chciał zburzyć i postawić nowy, ale z uwagi na decyzję konserwatora nie można go „ruszyć”. Można jedynie odnowić z niewielkimi przeróbkami pod okiem konserwatora, ale to są kilkakrotnie większe koszta niż zburzenie i zbudowanie od podstaw. Poza tym na każdą przeróbkę trzeba mieć zgodę a to wiąże się z „daniną” lub kombinowaniem. Obecnie mamy wręcz gigantyczną reklamą vis a vis … Muzeum Narodowego :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *