(#50) ul. Dolnych Młynów, widoczny młyn i… bar mleczny

<< Poprzednie zdjęcie Następne zdjęcie >>

Zdjęcie archiwalne pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Kliknij tutaj, aby zobaczyć je w bazie NAC. Zdjęcie zostało wykonane w 1938 roku.

Podobnie jak w przypadku poprzedniego zdjęcia, jesteśmy na ulicy Dolnych Młynów, tyle, że na drugim jej końcu. Widoczny na zdjęciu archiwalnym budynek to młyn, jeden z wielu, które stały w tych okolicach na przestrzeni wieków. Na Wikipedii możemy zapoznać się z krótką historią tego miejsca:

Nazwa ulicy pochodzi od stojących tu niegdyś królewskich Młynów Dolnych. Budowle te wzniesiono prawdopodobnie w miejscu dawnych młynów wójtowskich z roku 1311. Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z roku 1432. Młyn Dolny zwany inaczej „Kamiennym” został zniszczony podczas najazdu szwedzkiego. Odbudowany został po roku 1659 z inicjatywy wojewody brzesko-kujawskiego Hieronima Wierzbowskiego, wielkorządcy zamku krakowskiego. W roku 1777 ukończono budowę murowanego budynku młyna Kamiennego, który spłonął 18 lipca 1850 roku podczas wielkiego pożaru Krakowa. Młyn został później odbudowany w skromniejszej formie. Budowla została ostatecznie rozebrana po roku 1931.

Wspomnianą wyżej skromniejszą formę budynku możemy obserwować na zdjęciu archiwalnym. Moim zdaniem nie wygląda wcale tak skromnie, zdaje się raczej dominować nad całą okolicą. Młyn na pierwszy rzut oka wygląda dostojnie, ale jeżeli przyjrzymy się jakiemukolwiek detalowi zauważymy, że nie jest w najlepszym stanie. Mnóstwo szyb jest wybitych, a w wielu miejscach widać cegły tam, gdzie powinien je zakrywać tynk. Z książki Nieznany Portret Krakowa możemy ponadto dowiedzieć się, że po lewej stronie, tam gdzie wyraźnie widać ślady po wyburzonej części budynku, znajdowało się napędzane wodą koło młyńskie.

Skąd woda w tym miejscu? Płynęła tamtędy rzeka Rudawa korytem zwanym Młynówką Królewską. Bieg rzeki można prześledzić na tym oto planie miasta z roku 1891 (większa wersja po kliknięciu):
mapa2
Czerwonym okręgiem zaznaczyłem na mapie położenie opisywanego młyna. Bieg Rudawy na początku XX wieku zmieniono i zapewne dlatego zlikwidowano młyńskie koło. Młynówka została w większości zasypana, częściowo skanalizowana, a częściowo zachowano jej otwarte koryto. W jej miejscu znajdują się obecnie parkowe ciągi zieleni.

Warto zapoznać się z artykułem na Wikipedii na temat Młynówki, gdyż ma ona bogatą historię. Od pierwszej połowy XVI wieku zasilała ona system drewnianych wodociągów doprowadzając wodę do miasta, a nawet na Wawel. Ponadto wody Młynówki zasilały fosy obronne wokół Starego Miasta w miejscu dzisiejszych plant, a inne liczne jej rozlewiska stanowiły dodatkową zaporę dla nieprzyjaciela. Ten częściowo naturalny system obronny miasta został zniszczony wraz z systemem zasilającym miasto w wodę pitną przez Szwedów podczas potopu w 1655 r. W rezultacie aż do początku XX w. krakowianie zaopatrywali się w wodę jedynie bezpośrednio ze studzien.

A wspomniany w tytule bar mleczny znajduje się aktualnie w lokalu, do którego wejście widać w prawym dolnym rogu zdjęcia. Jest to jedyny punkt orientacyjny, który umożliwił mi wykonanie tej fotografii.

15 przemyśleń nt. „(#50) ul. Dolnych Młynów, widoczny młyn i… bar mleczny

  1. Sumienność, z jaką powołują się Państwo każdorazowo na naszą pracę godna jest pochwały – i nie zdarza się często (c: Malutkie sprostowanie: w identyfikacji, prócz wymienionego przez nas baru mlecznego, pomaga także wysoka ściana ogniowa budynku po lewej stronie zdjęcia. To ściana szczytowa istniejącego już wówczas Urzędu Skarbowego ( powstał w l. 1921-25, proj. Wacław Krzyżanowski), od którego ul. Skarbowa wzięła swoją nazwę. Do jego „pleców” w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku dobudowano nowe skrzydło zamykające podworzec dawnej „Skarbówki”, przebito otwory w ścianach nośnych łącząc oba budynki – i w ten sposób powstał dzisiejszy szpital im. J. Dietla.

    http://goo.gl/maps/8njJU

    1. Podziwiam całą Pana pracę i wysiłek włożony przygotowanie zdjęć, ale w tym przypadku wyraźnie widać że zdjęcie współczesne nie odpowiada dobrze archiwalnemu. W oryginale nie widać Groteski, którą zasłania wspomniany Urząd Skarbowy. Psuje to niestety wyobrażenie o przemianach które zaszły.

  2. Pisze pan: „Zdjęcie zostało wykonane w 1938 roku”. A dalej: „Młyn został później odbudowany w skromniejszej formie. Budowla została ostatecznie rozebrana po roku 1931”. Może zdjęcie jednak z wcześniejszych lat? Sama nie wiem…

    1. No cóż, w końcu rok 1938 jest po 1931 roku, więc generalnie błędu nie ma ;-) A tak na poważnie to błąd może być zarówno na Wikipedii jak i w NAC, w jednym i w drugim widywałem już pomyłki i nie jestem w stanie osądzić kto tu ma rację. Myślę, że nie ma to kluczowego znaczenia.

  3. Też rzucił mi się w oczy ten błąd o którym pisze Beata.Szpital Dietla został wybudowany w latach 1921-1925(wg.historii podanej na stronie szpitala) ale nie podają kiedy nastąpiła jego rozbudowa od strony Dolnych Młynów.Więc może być faktycznie tak że zdjęcie jest jednak z wcześniejszych lat.

  4. ja uwazam was za najlepsza promocje dawnego krakowa co jestem wielkim fanem i mam ich wsrod moich znajomych, jak bedzie jakies plebiscyt to glosuje na WAS , dzieki :)

  5. Pani Moniko? Na stronie szpitala podają, acz z pewnym niedomówieniem. 1921-25 to budowa Izby Skarbowej (Krzyżanowski) , nie zaś szpitala. Podane są też – w zakładce historia – terminy dobudowania skrzydła od ul. Dolnych Młynów.
    http://www.dietl.krakow.pl/index.php?id=hist

    „… Ta nowsza część narodziła się w krakowskim Biurze Projektów Służby Zdrowia. Szpital otwarto jesienią 1981 roku i nazwano imieniem doktora Jozefa Dietla, wybitnego lekarza praktyka, uczonego, a także pierwszego prezydenta samorządnego Krakowa, wielkiego patrioty.

  6. widzę samą prawdę , ponieważ mieszkałem nieopodal do roku 1980 i nie było jeszcze w tej części szpitala tylko plac z alejkami i na ścianie szpitala był wymalowany ekran , na którym w 70-tych latach a może i wcześniej były wyświetlane w czasie świąt ,,różnych” filmy z samochodów propagandowych :)

  7. Mieszkałem w budynku Skarbówki w latach 50-tych , mieściło się tam Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej- Wydział Finansowy. Na ślepej ścianie, od strony placyku, który nosił nazwę im. Hanki Sawickiej był wielki mural przedstawiający Nową Hutę. Fragment ściany zajmował ekran na którym, jak pisze – bobi-wyświetlano filmy ,nie tylko propagandowe. Wyświetlano je z drewnianej wieży, a po jej rozebraniu /była kilkukrotnie podpalana przez młodych gniewnych :) / z samochodu. Placyk ,gdzie stał dawniej młyn a teraz frontowa dobudówka szpitala, tętnił życiem. Tutaj dzieciaki z okolicznych ulic namiętnie grały w „dołki” o żywą gotówkę , w „zośkę „czy w „beki”. Za słupki służyły tornistry … Pozdrawiam i życzę sukcesów.

  8. Był to Plac Hanki Sawickiej W tle wielka szara ściana ( dzisiaj nowsza część Szpitala Dietla), na niej ekran. Na środku placyku drewniana budka – podium , to było miejsce skąd wyświetlano filmy. Po bokach placu krzewy, przy nich ławki. Miejsce zabaw dzieci, rozgrywek sportowych, wyprowadzania psów,
    spotkań zakochanych – słowem „nasz skwerek”.
    Mieszkałam „przy skwerku” 18 lat. Teraz w szpitalu bywam pacjentką. Dobrze wyjrzeć z okna na znane, dobre kąty. Danuta

  9. Szpital im.Dietla na pewno powstał pod koniec lat siedemdziesiątych pewnie ok.1978
    bo pamiętam (a mieszkaliśmy przy Krupniczej28 od przedwojny) że mój Ojciec zmarły w 1979 roku,korzystał jeszcze z pomocy lekarzy z tego szpitala.Co do pl.im.Hanki Sawickiej- powstał on w roku 1954 ,datę tą pamiętam dlatego ,że wyjeżdzając na wakacje były w tym miescu pozostałości po fabryce cygar i starego młyna.W ruinach tych buszowali różnego autoramentu ówczśsni menele i był to teren niebezpieczny.Jakież było moje zdziwienie kiedy wróciłem z pierwszej w życiu kolonii letniej kiedy zastałem skwerek z zielenią i ławkami do odpoczynku.Ktoś wspomina o stojącej tam drewnianej wieży do wyświetlania filmów-rzeczywiście była ale nie była ona pierwsza-pierwszą budowlą drewnianą była szopa o wiele niższa i szersza.
    Po rozebraniu jej wybudowano ta wspomnianą wysoką „wieżę”-miała ona nie wiecej jak 4-5 m wysokości.Co zabaw na placu to dziewczynki zwykle bawiły się lalkami.grały w klasy albo skakały przez gumę.
    My chłopaki graliśmy w „noża” zabawa polegająca na wyrzucaniu noża z róznych czesci ciałą-np.z łokcia,podbródka ,nosa i td, ale w taki sposób ażeby po wyrzuceniu wbił sie pionowo w ziemię..O pieniądze (zwykle grało sie monetami 10-20 groszowymi)grało się na kilka sposobów odbijankę,dołki i spuszczankę.Grało sie tez w „zośkę” kawałek ołówiu z zamocowanym kłębkiem wełny należało wbic przeciwnikowi do wyrysowanego na ziemi koła.Ołów zdobywało się z drukarni która mieściła się na ul.Garncarskiej8 a wełnę podkradało mamie.Zrobić dobrą „zoske” umiało niewielu a była tym wartościowsza im była bardziej kolorowa.
    Inna forma zabawy nas urwisów było strzelanie z „klucza” lub puszczanie tzw.zadymy.
    „Zadymę”czyli zwiniętą rolkę filmu z celuloidu podpalało się i wrzucało np.do bramy kamienicy aby zrobić na złość nielubianemu stróżówi.Szarawy dym ciężko było wywietrzyć z pomieszczeń przez ładną chwilę.Takie to były nasze zabawy -ale trzeba pamietać że w tym czasie nie było telewizji,Pecetów,kompów i gier telewizyjnych i komputerowych.Ale za to w Krakowie było jeszcze czyste powietrze i pamiętam przejezdzające Alejami tabory cygańskie……………..
    Piękne niezapomniane czasy dzieciństwa!!!!!!!!!!!

  10. W latach 1946-1952 na rogu ul. Czystej i Dolnych Młynów moja babka Maria Kresek-Dyrkowa prowadziła bar (nie mleczny) „Dolne Młyny”. Częstym gościem baru bywał Konstanty Ildefons Gałczyński, mieszkający wówczas w domu literatów przy ul. Krupniczej. Naprzeciw baru „Dolne Młyny” pan Edward Mol miał sklep spożywczy z doskonałej jakości wiktuałami. Oba prywatne „interesy” zniszczyła „komuna” domiarami podatkowymi. Na ul. Czystej 5 (kamienica niewidoczna na zdjęciu) w podworcu była wytwórnia lodów włoskich Gelateria Italiana Luigi Olivo i Sp. – wspaniałe lody kupowało się prosto z maszyny.

    1. Ponieważ ja urodziłem się po wojnie dla mnie bar mleczny Górnik był na rogu Czystej i Dolnych Młynów od zawsze.Miło że są jeszcze ludzie którzy pamiętają więcej.O Gałczyńskim wiedziałem że mieszkał w Domu Literatów natomiast niedawno wyczytałem,że na Dolnych Młynów w pewnym okresie mieszkał Zbyszek Cybulski z Boguszem Bilewskim(Kwiczoł).Wydaje mi się że Bilewski powrócił do Krakowa w okolicach lat 60-tych i pomieszkiwał w narożnym domu Krupnicza-Dolnych Młynów.Co do Pana Mola to nie podzielam zdania P.Zbigniewa ze komuna go wykończyła(może go nękała)bo prowadził on swój sklepik do lat 80tych XXw.mając już ok.100 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *