(#59) Dom Turecki na skrzyżowaniu ul. Długiej i Pędzichów

<< Poprzednie zdjęcie Następne zdjęcie >>

Zdjęcie archiwalne pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Kliknij tutaj, aby zobaczyć je w bazie NAC. Zdjęcie zostało wykonane w 1926 roku.

Budynek któremu się dzisiaj przyglądamy nie zmienił się prawie wcale przez te wszystkie lata. Jest jednym z tych budynków, które widuję często, ale nigdy tak naprawdę nie zwracam na nie uwagi. Wiele razy przechodziłem obok zaniedbanej elewacji, ale w górę spojrzałem dopiero, gdy jeden z czytelników przesłał mi archiwalne zdjęcie i krótką historię budynku.

Od momentu zrobienia archiwalnego zdjęcia na elewacji wyrosło trochę anten satelitarnych, podrosły też drzewa zasadzone dookoła kolumny z figurą Matki Bożej, ale sam budynek od 1910 roku (103 lata!) wygląda tak samo. Nawet rynny są chyba te same ;-) Po prawej stronie widać rozstawione rusztowania, więc może nadchodzą jakieś zmiany, ale my jak zwykle skupimy się na przeszłości, a nie przyszłości.

Kamienica powstała w 1885 roku i miała wtedy dwa piętra. Trzecie pojawiło się w 1910 roku podczas przebudowy przeprowadzonej na potrzeby ówczesnego właściciela, Artura Teodora Rayskiego, uczestnika powstania styczniowego i oficera armii osmańskiej w Turcji. Zdobiące szczyt kamienicy trzy minarety miały zostać zbudowane dla żony Rayskiego, pochodzącej z Egiptu muzułmanki. Oburzeni sąsiedzi mieli w odwecie ustawić przed budynkiem figurę Matki Boskiej, którą widzimy na obu zdjęciach.

Cała historia jest bardzo ciekawa, ale mało prawdopodobna. Autor bloga Kraków według Świętoszka zwraca uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze żoną Rayskiego była Józefa z Seroczyńskich, katoliczka, której podpis widnieje na planach kamienicy. Po drugie, figura Matki Boskiej została ustawiona w tym miejscu nie tylko przed wybudowaniem minaretów, ale nawet przed powstaniem samej kamienicy.

Jak więc było naprawdę? To chyba pozostanie tajemnicą…

7 przemyśleń nt. „(#59) Dom Turecki na skrzyżowaniu ul. Długiej i Pędzichów

  1. Ciekawa historia :-) Też codziennie mijam to miejsce, a nawet nie wiedziałam, że kamienica jest taka ładna!

    Zastanawia mnie biała nawierzchnia na archiwalnym zdjęciu. To nie śnieg, bo na drzewach są liście…

      1. Tak, proszę zwrócić uwagę na tabliczkę koło okna na parterze – jest naprawdę biała – a płytki chodnikowe (tam gdzie suche) są mniej więcej takie same, jak elewacja domu, a więc nie białe.

  2. Wtedy to było drożnie na ulicach, korków zero. Po blisko 100 latach mamy węższe drogi dla pojazdów, szersze dla pieszych i na obecną chwilę poruszanie się za dnia samochodem po Krk jest objawem schorzenia psychicznego ;) Co jakiś czas rozszerza się strefa bez samochodów (z wyjątkami – dostawy towarów etc.) i za 10 lat dojdzie do tego, że aleje będą najbliższym rewirem poruszania się zmotoryzowanych w Krakowie. Ciekawe, co dalej. Zrobi się z tego większa Wenecja – zabraknie tylko przypływów i odpływów ;) Uciekać stąd!! ;D

  3. Egipska żona Rayskiego to legenda. Służąc przez długie lata w Turcji przeszedł na islam. Minarecik zdobił mini meczet, w którym modlił się 5 razy w ciągu dnia. W latach 50-tych przydział na lokal z meczetem dostał krakowski robotnik. Meczecik przerobił na łazienke.
    Artur Rayski był ojcem Ludomira Rayskiego, który kierował polskim lotnictwem wojskowym do września 1939 r. Upamiętniająca go tablica znajduje się na ścianie budynku.

    1. Drobne sprostowanie – Ludomił Rayski dowodził polskim lotnictwem do 19 marca 1939 roku, kiedy to złożył dymisję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *