(#24) Plac Szczepański, widoczny budynek Komunalnej Kasy Oszczędnościowej

<< Poprzednie zdjęcie Następne zdjęcie >>

Zdjęcie archiwalne pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Kliknij tutaj, aby zobaczyć je w bazie NAC. Zdjęcie zostało wykonane w 1934 roku.


Przedstawiony na zdjęciu budynek prezentuje się dość monumentalnie i z tej perspektywy wygląda moim zdaniem na wyższy niż 7 pięter. Może dlatego, że sprawia takie wrażenie był przed wojną nazywany „krakowskim drapaczem chmur”. Gmach został zaprojektowany przez Fryderyka Tadaniera i Stefana Strojka. Jego wysokość już podczas budowy wzbudzała duże kontrowersje, były podejmowane nawet próby przerwania budowy 6. i 7. kondygnacji, które ostatecznie się nie powiodły. Według Wikipedii budynek ukończono między 1933 a 1935 i oddano go do użytku w 1936 roku, czyli dwa lata po wykonaniu powyższego zdjęcia. Albo więc zaszła tu jakaś pomyłka, albo budynek na zdjęciu jest jeszcze całkowicie pusty, chociaż wygląda na zupełnie ukończony.

Jeżeli ktoś jest w stanie rozwiać moje wątpliwości to zapraszam do komentarzy ;-)

15 przemyśleń nt. „(#24) Plac Szczepański, widoczny budynek Komunalnej Kasy Oszczędnościowej

  1. Swoją drogą fakt, że w budynku, który do 1980 (lub 1981) roku był budynkiem Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej (przeniesionej potem na Mogilską), obecnie urzęduje Solidarność, jest swoistym chichotem historii…

    1. Byli tez ubecy. Byly poszlaki ze Pyjasa zabito tam i potem przeniesiono na Szewska; czyni to ten budynek odrazajacym i przerazajacym.

  2. Panie Frisch i zapewne dlatego tylko że tam byli za zbliżanie coś groziło?? Jak można być aż tak głupim…

    1. Panie Krakowianinie, podejrzewam, że w tym czasie, kiedy tam było MO (Milicja Obywatelska), Pana jeszcze albo na świecie nie było, albo nie był Pan jeszcze Krakowianinem… Do siedzib tej służby naprawdę lepiej się było nie zbliżać, podobnie zresztą, jak do jej przedstawicieli. Zawsze można było zostać posądzonym o szpiegowanie na rzecz obcych mocarstw, o złe intencje, czy chociażby dla sprawdzenia zgodności w dokumentach lub w razie stwierdzenia jakichś braków, zostać zatrzymanym. Kto nie musiał się zbliżać, omijał te miejsca i mundurowych. Do dziś czuję ulgę mijając policjanta, na myśl o tym, że nie muszę się go bać, a nawet mogę liczyć na jego pomoc w razie potrzeby. Dziś to się wydaje takie oczywiste…

      1. Szanowna Pani
        Z tym zblizaniem do budynku Komendy MO to trochę przesada. Odkąd zacząłem zbierać znaczki pocztowe (1959) adres ten był mi dobrze znany, gdyz tam mieścił się sklep „Filatelistyki”, do którego (bez przesady) zaglądały setki, jak nie tysiące maniaków „czystych i stemplowanych”. Grupy hobbystów stały na chodniku oglądając klasery, wymieniając się walorami. Często też w parterowych witrynach mozna było oglądać ciekawe zdjęcia z wypadków samochodowych, katastrof czy eksponaty kryminalistyczne (np. pistolet z którego Zdanowicz zastrzelił sierz Muchę w Tarnowie w 1963). Jakoś nie widziałem tam ludzi przemykających się chyłkiem… Filumeniści też tam stali.

    2. Szanowny Krakowianinie , po zamieszczonym komentarzu jestem właściwie pewien że jeszcze Cię wtedy nie było na świecie, ba myślę ze nawet w planach. Chyba nikt żyjący w tamtych czasach nie śmiał by napisac takiej głupoty (chyba że w celu prowokacji) … pozdrawiam i zachęcam do poczytania poważnych publikacji o realiach życia za komuny.
      Rdzenny Krakus.

    3. Bardzo przykro, że w tak miłym miejscu jeden dyskutant podważa zdolności umysłowe drugiego, zresztą sobie wystawiając mierne świadectwo. Moje dzieciństwo przypadło na lata siedemdziesiąte – o czasach stalinizmu nic nie wiedzieliśmy, a mimo to przed komendą przemykało się chyłkiem i raczej spiesznie, żeby złego nie prowokować. W najlepszym przypadku za krzywe spojrzenie można było zostać wylegitymowanym, a dostać parę pał za „cichy chód po ulicy” nie było niczym niezwykłym. Spraktykowane :)

  3. A ja pamiętam budynek bardzo dobrze, {lata 50 } mieszkałem na św. Tomasza 6.
    Idąc do szkoły, oglądałem zdjęcia z wypadków samochodowych.
    Robiły wrażenie.
    W KW MO był też areszt. Straszono małe dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *