(#45) ul. Juliusza Lea i samochody, samochody, samochody…

<< Poprzednie zdjęcie Następne zdjęcie >>

Zdjęcie archiwalne pochodzi ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Kliknij tutaj, aby zobaczyć je w bazie NAC. Zdjęcie zostało wykonane w 1928 roku.

Tak jak obiecałem, wracamy do ulicy Juliusza Lea, która przeszła ogromną metamorfozę! Historię tej ulicy opisałem już krótko przy okazji poprzedniego zdjęcia, więc jeśli ktoś chce się z nią zapoznać to zapraszam.

Kilkakrotnie narzekałem już na tym blogu na wszechobecne samochody zasłaniające mi kadr. Zdarzało się też, że jeździłem w jedno miejsce wiele razy, żeby sfotografować je bez aut. Było tak przy okazji ulicy Krakowskiej, chociaż jak widać, nie całkiem mi się to udało (przy wcześniejszych próbach stały tam dwa samochody). Tym razem nie mam złudzeń, często sam staram się zaparkować w tych okolicach i wiem, że tam nigdy nie jest pusto. Myślę jednak, że w przypadku tego zdjęcia obecność wszystkich tych samochodów zwiększa efekt porównania: przybyło budynków, przybyło też samochodów. Takie mamy czasy ;-) Być może za kolejne 80 lat ulica znowu będzie pusta.

26 przemyśleń nt. „(#45) ul. Juliusza Lea i samochody, samochody, samochody…

  1. Często tam przejażdzam, aż trudno sobie wyobrazić, że moglo być tak przestronnie. A samochody… eh, za pare lat sie moze od nich znow zaczniemyodwracac.

  2. W budynku po lewej (na ‚starym’ zdjęciu) mieściło się w latach 70-80tych Przedszkole Wojskowe. Budynek ma duży ogród sięgający ulicy Chopina. Czy ktoś wie jaka funkcję oryginalnie spełniał ten budynek?

        1. Pytanie bylo jaka funkcje budynek pelnil kiedys, a nie obecnie :) Wedlug Wikipedii pod numerem Lea 10 – Willa Rosenchaucha. Niestety nie ma dokladniejszych informacji.

    1. To pierwsze mam na liście do zrobienia, tego drugiego niestety nie da się już odtworzyć. Cały widok zasłania inny budynek ;-(

  3. Była to willa szanowanego chyba okulisty lub lekarza innej specjalności Rosenchaucha.
    W czasach gdy było to przdszkole, sama tam chodziła (byłam zaprowadzana) – widac było jeszcze resztki pięknego ogrodu, nawet z niewielkim ale głebokim basenem i altankami, byc może z czasów Rosenchaucha. We wnetrzu,my przedszkolaki urzedowaliśmy w przestronnych salach z parkietami, z których reprezentacyjne schody prowadziły do ogrodu. Piekna to musiała byc rezydencja !

  4. Dzieki za to zdjecie! Moja matka mieszka w tych okolicach od 1942 roku i zawsze mi opowiadala o jakis polach uprawnych nieopodal, nie bardzo moglam sobie to wyobrazic biorac pod uwage obecny stan zabudowy :-)

  5. mieszkałem naprzeciwko tej willi (pod nr 9a) i jak sobie przypominam „nasza” kamienica była zbudowana w 1934 (?)… co do samochodów to faktycznie szok, w latach 50- 60 zdarzało się widzieć orszak świętego Mikołaja na saniach (sic!) no i ruch był dwustronny ;)

    1. Ruch dwukierunkowy był jeszcze w latach 80-tych,podobnie jak na Urzędniczej,Konarskiego i innych okolicznych ulicach.

  6. Genialne! Sama mieszkam na osiedlu, które 30 lat temu było prawie puste, jeśli chodzi o ruch samochodów. Teraz bywa, że jadą one dosłownie sznurami, od strony miasta. Zapraszam na ulicę Radzikowskiego; może na odcinku blisko przejazdu na Rydla w budynkach wielkich zmian nie ma, ale zrobiło się dużo mniej miejsca – jest ciasno i klaustrofobicznie. Ubolewam, że powoli odchodzi wszystko to, co było kawałkami mojego dzieciństwa, zwłaszcza w obrębie Starego Miasta.

    A tak poza tym, wyrazy ogromnego szacunku za całą tę wspaniałą pracę.
    Pozdrawiam serdecznie, krakowianka z (kiedyś) Szewskiej.

  7. Na horyzoncie za słupami po prawej widoczny budynek szpitala MSW, obecnie zasłonięty przez zabudowwania przy Lea/Kijowskiej. Czy na lewo od niego (za słupami z lewej Lea) to jest szpital Misjonarzy? Tam nie ma innego tak dużego budynku, a może kiedyś był? Choć elewacja jest inna niż obecna, ale to moze sprawa przebudów i remontów.

  8. W czasie wojny budynek zajęty był na potrzeby wojska, w 2008 r. jak chciałem wykonać kilka zdjęć wewnątrz rozmawiałem m.in. z portierem, mówił że znajdował się w nim wywiad niemiecki. Zresztą cała okolica w czasie okupacji stała się dzielnicą niemiecką. W pobliżu funkcjonowały tam sądy (na ul. Józefitów), niemiecka bezpieka (katownia Gestapo na ul. Pomorskiej).
    Gdzieś słyszałem, że mały Macharski (póżniejszy kardynał) chodził tam do dentysty :-)
    Ale głównym powodem, dla którego chciałem mieć kilka ujęć (amatorskich) z wnętrz to fakt, że w latach 1945-1955 był tam Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie (na pl. Inwalidów 3-4 gdzie był kompleks budynków WUBP jest dosłownie rzut beretem; sam WUBP w Krakowie niestety nie doczekał się kompleksowego opracowania, a to co się działo w tym miejscu to materiał na książkę i film).
    W PUBP na Lea /Dzierżyńskiego10 więziono i przesłuchiwano ludzi z podziemia niepodległościowego za działalność w miejscowościach koło Krakowa.
    Czasem zdarzało się, że ci którzy tam byli więzieni i bici potem w latach 90. i później już jako strony w postępowaniu przed SKO przyjeżdżali załatwiać swoje sprawy w to samo miejsce. Było i jest to możliwe, bo SKO jako II instancja w postępowaniach administracyjnych rozpatruje odwołania od decyzji np. podkrakowskich wójtów czy burmistrzów.
    Niestety, nie zachowały się ślady w piwnicach (są tam teraz pomieszczenia biurowe), ale np. klatka schodowa jest jak z lat 40.
    Ogród wychodzi na ul. Chopina i z niego widać na tej ulicy inny budynek z krwawą, tragiczną przeszłością. Nie ma o nim mowy w żadnym opracowaniu historycznym; nie dostałem od prywatnego właściciela zgody na zrobienie zdjęć wewnątrz.
    Nie wiem co było w latach 60., ale być może nadal była tam SB aż do 1975 r. kiedy reforma administracyjna zniosłal powiaty.
    Panie szefujące SKO na początku nie zgadzały się, by wykonać kilka ujęć, ale nie potrafiły podać podstawy prawnej i w końcu mogłem „grasować” po budynku :-)
    Od 1945 r. Sowieci i ich pomocnicy z polskiej bezpieki zajęli dla swojej „działalności” dokładnie te same obiekty, z których korzystali Niemcy.
    Wyjątkiem w Krakowie jest ul. Pomorska (i jednym z kilku bodaj wyjątków w Polsce), ale to już inna historia.

  9. 28.05.2013 r.
    Od 1945 do 1956 roku mieszkałam w kamienicy pod numerem 10 b, czyli w 2 budynku za willą. Mieszkanie było na 3 piętrze, tak że z balkonu był widok na dziedziniec willi. Po wojnie budynek przejęło Wojsko, przed wejściem był wartownik. Była to prawdopodobnie Powiatowa Komenda Uzupełnień. Do budynku przywożono na przesłuchania żołnierzy, skatowanych wyprowadzano przez schody do ogrodu i do piwnic pod schodami. Było słychać krzyki bitych i było widać jak skatowanych wleczono do piwnicy. To co pamiętam to żołnierzy kopiących długie doły na terenie ogrodu przylegającego do willi. Zwykle wieczorem, a rano doły były zasypane. Gdy robiono remont przed wprowadzeniem przedszkola część terenu wyłożono kostką brukową. Pamiętam ucieczki katowanych. W niedzielę nie pamiętam daty 50 – 55 rok, w niedzielę rano , wojsko obstawiło ulicę, nie wolno było podchodzi i otwierać okien, dom po domu sprawdzali , wyprowadzili zbiega na ulicy, który krzyczał mordują, oficer podszedł do niego kolbą karabinu go zabił. Drugi uciekł wcześnie rano, przez podwórka, dozorca z budynku przy Konarskiego otworzył bramę i go wypuścił, temu udało się uciec, za ul. Konarskiego były pola.
    W tym okresie powojennym to historia budynku raczej ponura.

  10. Porównanie pierwsza klasa..pola łąki i pastwiska :)
    Kuba, jak robić zdjęcia to we wakacje, wtedy jest bardziej pusto na ulicach :)

  11. mam trochę wspomnień i zdjęć z Gertrudy 5. To też miejsce z przeszłością. Mam 77 lat. proszę zainteresowanych o kontakt

  12. Mnie z kolei, zastanawiaja te opuszczone budynki po prawej stronie. Naleza one chyba do AGH ale co w takiej lokalizacji robia takie pustostany, wyglada ze niezamieszkale od 20-25 lat, czy ktos potrafi wyjasnic te zagadke?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *