(#87) Parking na Rynku Głównym

<< Poprzednie zdjęcie Następne zdjęcie >>

Autorem zdjęcia archiwalnego jest Daniel Zawadzki, zostało ono wykonane w latach 50. lub 60. XX wieku.

Osobiście jestem jak najbardziej za tym, żeby Rynek i jego najbliższe okolice były wyłączone z ruchu samochodowego. Muszę jednak przyznać, że te wszystkie Syrenki, Warszawy i Garbusy wyglądają tu całkiem nieźle. To chyba kwestia sentymentu, i to do czasów, których nie pamiętam. Ostatnia okazja do zaparkowania na Rynku była w styczniu 1979 roku, wtedy zamknięto go dla ruchu samochodowego.

rynek

krakow2

5 przemyśleń nt. „(#87) Parking na Rynku Głównym

  1. A jeszcze trochę wcześniej parkowały w Rynku Gł. autobusy zagraniczne (!) z …Czechosłowacji. A jeszcze wcześniej przejeżdżały przez Rynek tramwaje!

  2. Zdjęcie jest zdecydowanie z lat ’60. Pierwszy z widocznych VW Garbusów ma już nowszy typ hamulców wprowadzony w 1963 roku.

  3. Właśnie takie zdjęcia lubię. :D To jest najprawdopodobniej rok 1965. Wszystkie Warszawy to jeszcze stary model, garbuski, z płaskimi, dzielonymi przednimi szybami, ale jeden z VW ma już giętą przednią szybę, która była dostępna pod koniec 1964 roku. Warszawa 203 z giętą przednią szybą też była produkowana od 64 roku, więc na nowszej fotografii pewnie by się jakaś już pojawiła.

    Ja mam dość dramatyczne przeżycie związane z jazdą po Rynku. Moim pierwszym samochodem był Mercedes 170V z roku 1936. Kupiłem go w 1975, za cztery tysiące złotych, wakacyjny zarobek ucznia III/IV klasy LO. Przednie drzwi otwierały się tam jak w starych Syrenkach. Jechałem z moją dziewczyną po Rynku, ale drzwi były niedomknięte i gdy zakręcałem na przeciwko księgarni muzycznej, Grażynka postanowiła te drzwi domknąć. Niestety pęd powietrza spowodował gwałtowne się ich otwarcie, wyciągając ją niemal zupełnie z auta. Musiałem puścić kierownicę, by łapać swą dziewczynę, ale na zakręcie puszczenie kierownicy nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nie muszę chyba dodawać, że takie fanaberie jak pasy bezpieczeństwa nie były znane projektantom tego samochodu. Co tam zresztą pasy, tam nie było nawet ogrzewania. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, Grażynka nie wypadła z auta, a Mercedes nie wjechał do księgarni i choć dziś już po tym aucie nie została mi nawet fotografia, to Grażynki tak lekkomyślnie nie wypuściłem z rąk. Nadal jest moją dziewczyną. Mieliśmy w ubiegłym roku 35 rocznicę ślubu.

    Wracając do zdjęcia, oprócz Warszaw i VW i motocykli MZ widać tam kilka Syrenek, Fiata 600, Wartburga 1000, Moskwicza 407 i Wołgę Gaz 21. Właśnie takich zdjęć chciałbym widzieć jak najwięcej, bo zawsze byłem pasjonatem motoryzacji. Nawet w 65 roku, gdy miałem te swoje osiem lat. :D

    Ciekawe, czy zachowały się jakieś zdjęcia z parkingów hotelowych? Nie raz jeździłem przez cale miasto pod hotel Cracovia tylko po to, by pooglądać zagraniczne, zachodnie samochody.

  4. Zdjęcie pochodzi z roku 1965-66 . Widać bowiem płytę rynku już płaską , z kamiennych płyt, a wcześniej były „kocie łby” . Remont był około 1964.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *